11 maja 2020

A może taka I Komunia to przyszłość...

Ku dyskusji w rodzinach

Komunia z odzysku

Pandemia może zrobić więcej dla pogłębienia przeżywania Pierwszej Komunii Świętej niż dotychczasowe wysiłki duszpasterskie. Czy skorzystamy z okazji, by uwolnić Tajemnicę od balastu komercyjnej gorączki?

 

Ponieważ zabrakło wczoraj nowego numeru "Gościa Niedzielnego" zapraszamy do lektury artykułu

Jacek DZIEDZINA

jacek.dziedzina@gosc.pl

Przegląd prasy katolickiej z ostatnich lat - co roku w maju ta sama smut­na refleksja: masówka, moda komunijna, absurdalnie drogie prezenty, wystawne im­prezy... I Pan Jezus „przy okazji". Mamy właśnie niepowtarzalną okazję, by przywrócić właściwą kolejność i proporcje.

Hurtownia Komunii

Masowy charakter uroczy­stości pierwszokomunijnych tak mocno utrwalił pewne wzorce zachowań, że trudno było so­bie wyobrazić, by dało się to odwrócić. Pierwsza Komunia Święta stała się jednym z „na­rodowych" rytuałów, społeczno-religijnym eventem, z całym komercyjnym szaleństwem.

Wszystkie inicjatywy podej­mowane czy to przez samych ro­dziców, czy katechetów i dusz­pasterzy, by ocalić istotę tego wydarzenia, uchodziły dotąd za jakiś rodzaj odstępstwa od nor­my. „Po co tak wydziwiać", sły­szałem nieraz reakcję na przy­kład na praktykowaną w nie­wielu ciągle miejscach I Komu­nię św. w Wielki Czwartek, choć trudno chyba o bardziej czytel­ną zbieżność uroczystości. Li­turgia Wieczerzy Pańskiej (czyli pierwszej Komunii Świętej w hi­storii), kameralny charakter, rodzinne przygotowanie, brak prezentów i „imprezy" pozwala i dzieciom, i rodzicom, i całej wspólnocie parafialnej przeżyć ten czas jako prawdziwie ducho­we święto.

Nagle, z powodu epidemii, pojawiła się szansa, by dotych­czasowe „odstępstwa" stały się normą - by wspólnotowy cha­rakter nie był mylony z masówką, a rodzinna uroczystość nie zamieniała się w przedwczesną „próbę wesela". Możliwości są chwilowo ograniczone ze wzglę­du na limit osób, które mogą wejść do kościoła, ale to nieko­niecznie wyklucza organizację Pierwszej Komunii Świętej, tyle że już nie „hurtowo", a bardziej indywidualnie. Czy polsko-katolicka religijność jest gotowa na taki przełom?

Małe wspólnoty

Ksiądz Stefan Majewski, pro­boszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Kaletniku w archidiecezji łódzkiej, w roz­mowie z GN tłumaczy, jak pora­dził sobie z organizacją w obec­nej sytuacji: - Rozmawialiśmy z rodzicami drogą internetową, jak rozstrzygnąć tę spra­wę. Najważniejsze było, żeby dzień I Komunii św. zachował jednak swój wymiar rodzin­ny, żeby nie doprowadzić do sytuacji, że dziecko przyjdzie do kościoła bez rodziców, bez najbliższych. Ale też jesteśmy małą parafią, mamy w tym roku grupę 30 dzieci pierwszokomu­nijnych, którą podzieliliśmy na trzyosobowe grupy; może do nich dołączyć 6 osób z najbliż­szej rodziny. I dla tych 10 trzy­osobowych grup będzie oddziel­na Msza św. przez kolejnych 10 niedziel. A później jako „biały tydzień" proponujemy do wy­boru poniedziałek, środę lub piątek - proboszcz z Kaletnika ze szczegółami opowiada o roz­wiązaniu w swojej parafii.

Brak możliwości zorgani­zowania większej uroczysto­ści w kościele czy imprezy w re­stauracji nie był dla rodziców żadnym problemem. - To po­zwoli uwolnić się od wielkich ceremonii, od stresu związane­go z obecnością wielu nieznajo­mych. Prawdziwa moc spotkań rodzi się w osobistej relacji z Pa­nem Jezusem i w wymiarze ma­łych wspólnot, tak działa Boża łaska - dodaje ks. Majewski.

Ważniejsze niż urodziny

Marta Wawrzyniak jest « mamą drugoklasisty i jedno-□ cześnie dyrektorem katolickiej I Szkoły Podstawowej Kompas 1 w Łodzi. - Mamy bardzo małą I II klasę, zaledwie 6 osób. Dosta-| liśmy pozwolenie od probosz-ł cza, aby I Komunia św. odbyła i się właśnie w II klasie. Termin był wyznaczony na 17 maja. Wiemy, że w tym terminie się nie odbędzie, bo nasza parafia jest malutka i do kościoła może wejść mało osób. Liczymy, że uroczystość będzie możliwa w czerwcu. Jeśli nie będziemy mogli uczestniczyć w niej wszy­scy równocześnie, to zrobimy ją oddzielnie dla chłopców i dziew­czynek. Jesteśmy dość zżytą wspólnotą rodzin i chcieliśmy przeżyć tę Komunię razem, ale najbardziej jako mamie zależy mi, by syn jak najszybciej mógł przystąpić do I Komunii, bo wi­dzę, że on bardzo na nią czeka - i właśnie na sakrament, nie na prezenty, bo prezentów na Komunię nie będzie. Wczoraj powiedział mi, że najważniejsze święto w maju się nie odbędzie, bo nie będzie jego Komunii. Po­wiedział to, mimo że on i mąż mają urodziny właśnie w maju - dodaje.

Anna Powideł, wicepre­zes Fundacji Filome, zajmu­jącej się wielowymiarowym wspieraniem rodziny, poma­ga w przygotowaniu 11 dzieci wczesnokomunijnych. - Dla wszystkich razem nie możemy zorganizować tej Komunii, choć­by dlatego, że dzieci w większo­ści pochodzą z wielodzietnych rodzin. Nawet gdyby zaprosić tylko najbliższych, byłoby to niewykonalne. Dlatego jest po­mysł indywidualnego przyjęcia Komunii przez każde dziecko - mówi pani Anna. - Na pew­no czas kwarantanny sprawia, że zaczynamy wchodzić głębiej w te przeżycia i skupiamy się mniej na formie, a bardziej na tym, co jest istotą tego wydarze­nia. Jest więcej prostoty. Do tej pory planowaliśmy jakąś agapę, fotografa, prezenty, dużo dro­biazgów, które mocno skupia­ły naszą uwagę i które mocno nas, zwłaszcza rodziców, roz­praszały. A teraz zostaje z nami tylko to, co najważniejsze, sam Jezus. Rodzicom zmniejsza się stres związany z przygotowa­niami, mogą bardziej się wyci­szyć. W takiej pokorze, w jakiej sam Jezus przychodzi do nas - dodaje.

Z podobnego przekonania wychodzi proboszcz parafii Matki Bożej Bolesnej w Mysłowicach-Brzęczkowicach w archi­diecezji katowickiej. - Potrak­tujmy tę sytuację jako lekcję, która skupia naszą uwagę na tym, co najważniejsze - mówi ks. Grzegorz Wita w specjalnym nagraniu skierowanym do ro­dziców dzieci pierwszokomu­nijnych. I z jednej strony propo­nuje przeniesienie uroczystości na niedzielę 6 września, ale za­raz przedstawia, dla chętnych, propozycję alternatywną: indy­widualna, rodzinna Komunia Święta albo w niedzielę, albo w tygodniu. Proponuje do prze­myślenia także oktawę Bożego Ciała, a nawet terminy wakacyj­ne. - Teraz, gdy zawieszona jest szkolna katecheza, cały zaszczyt przygotowania dzieci spoczy­wa na was, drodzy rodzice. To okazja, by pokazać Eucharystię jako dar, który zaczyna pewną przygodę - zachęca parafian ks. Wita. Świetna okazja, by ojciec przygotował czytanie, mama psalm... Nawet strój nie musi być taki „jak wszyscy", może być komunijny, ale może być po pro­stu odświętny.

Czy zachęta zadziałała?

- Mam już 10 chętnych rodzin na taką indywidualną, rodzin­ną uroczystość - mówi mi pro­boszcz z Brzęczkowic.

To jednak na tyle nowa sy­tuacja, że trudno liczyć, by wszyscy czy większość rodzi­ców zdecydowała się na takie indywidualne rozwiązania.

- Na razie nie widzę większe­go odzewu i sygnałów, by ro­dzice chcieli organizować Ko­munie św. bez tej zewnętrznej oprawy. Oni chcą przeżyć ten dzień razem z rodziną w więk­szym gronie, zasiąść razem przy stole, to się jednak wiąże ze sobą - przyznaje ks. Emanuel Pietryga, proboszcz parafii św. Jadwigi Śląskiej w Chorzowie. Do rodziców napisał list, w któ­rym proponuje posłanie dzieci w małych grupach, do 3 dzieci plus rodzice i rodzeństwo do 5-6 osób oraz spotkanie przy

stole w gronie ścisłej rodziny. Do wyboru są wszystkie nie­dziele maja, czerwca i lipca. „A najważniejsza sprawa - to Wasza wiara i świadectwo da­wane dziecku przez wspólną, codzienną modlitwę i uczestnic­two we Mszy św. przynajmniej przez internet", kończy swój list proboszcz z Chorzowa.

Układ zbiorowy

Anna i Bartosz Pawlicowie z Radzionkowa nie mają pro­blemu z tym, że I Komunia św. ich córki została w parafii prze­niesiona na wrzesień: - Dla nas I Komunia św. jest wydarzeniem duchowym, religijnym. Oczy­wiście jest to również okazja do spotkania rodzinnego, ale ma to drugorzędne znaczenie. Jeśli okaże się, że we wrześniu nadal nie będą możliwe większe uroczystości, to poprosimy o in­dywidualną Komunię - dodają. Ksiądz Jarosław Ogrodniczak, proboszcz parafii Świętej Rodziny w Piekarach Śląskich, gdzie Komunie przeniesiono wstępnie na sierpień, pokazu­je, że problem jest jednak bar­dziej złożony. - Jak dotąd nikt nie powiedział, że chce teraz indywidualnie posłać dziecko do I Komunii, ale to wynika też z takiego „układu zbiorowego": w klasach zorganizowano już zbiórki pieniędzy, na kwiaty, na dekoracje, na fotografa czy ob­razki komunijne i trochę trudno się teraz wyłamywać - wylicza praktyczne przeszkody. Poza tym to, co jest możliwe w małej parafii, jest o wiele trudniejsze w większej. - Ja mam 100 dzieci plus uczniów ze szkoły katolic­kiej - nie wystarczyłoby majo­wych i czerwcowych niedziel, gdyby podzielić ich na małe gru­py i chcieć zmieścić rodziców,

chrzestnych, rodzeństwo, wuj­ków - mówi ks. Ogrodniczak. I dodaje: - Może jednak coś się takiego w ludziach dokona, że zrozumieją, że to sama Komunia jest tak ważna i że zrezygnu­ją z tego, co nie jest niezbędne. Przecież nic nie stoi na prze­szkodzie, by np. w niedzielę na jedną Mszę na godz. 19 przyszło kilkoro dzieci z rodzicami. Nic by się nie stało, gdyby w małych grupach to się odbyło, ale bez większej imprezy. Tyle że to wy­maga zmiany mentalności.

Nisza standardem?

Iwona Procek z parafii św. Jacka w Rydułtowach-Radoszowach prowadzi przygotowania do I Komunii tzw. metodą ba­rankową, polegającą na przy­gotowaniu rodzinnym, w domu. W pewnym więc sensie epide­mia niewiele zmieniła w całym procesie przygotowania dzieci. -1 Komunia zaplanowana była na 19 kwietnia, żeby nie kolido­wała z Komuniami parafialny­mi, dlatego że nasza grupa skła­da się z rodzin z różnych para­fii. Później pojawiła się propo­zycja terminów sierpniowych, wprawdzie niektóre rodziny pytały, czy dzieci mogą przy­stąpić do Komunii indywidu­alnie, rodzinnie, ale większość parafii będzie wybierać termi­ny wrześniowe lub październi­kowe. To nie jest nawet kwestia imprezy i restauracji, tylko bar­dziej tego, co mówią rodzice: nie chcielibyśmy, żeby nasze dziec­ko przystępowało do Komunii w czasie koronawirusa, bo np. prababci bardzo zależy na tym, żeby w tym uczestniczyć. Bar­dziej to jest problemem. Sama impreza, sala, prezenty - nie­koniecznie. Nasze przygoto­wanie zakłada zmniejszanie tego wszystkiego, skupianie się na duchowym przygotowa­niu dziecka - przekonuje. Kto wie, czy właśnie takie, dotąd niszowe, sposoby przeżywa­nia I Komunii nie staną się no­wym standardem w Kościele. I to byłoby największym bło­gosławieństwem tego trudnego dla wszystkich czasu.           ■

ks. Proboszcz


Zdjęcia

Krzyż na ul. Polnej odnowiony - testament p. Gienka Młyńskiego

Rekolekcje Wielkopostne

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
161 0.2093071937561